PARY PLUS / MINUS

 

 

Dodatni wynik testu w kierunku HIV to dla wielu osób perspektywa końca pragnienia miłości, bliskości i zaangażowania. Pojawia się lęk przed odtrąceniem. I patrzenie tylko z perspektywy osoby seropozytywnej. A przecież HIV nie odbiera atrakcyjności ani inteligencji.

Status serologiczny nie sprawia, że stajemy się gorsi. Dlaczego więc nie mielibyśmy kochać i być kochani?
Zgodnie z polskim prawem osoby żyjące z HIV mają obowiązek informować partnerów seksualnych o swoim statusie serologicznym. W związku z tym część w ogóle rezygnuje z kontaktów lub boi się nawiązywać nowe relacje. Nie wiedzą, kiedy i jak powiedzieć o zakażeniu. Na początku relacji? Ale to przecież może wystraszyć potencjalnego partnera lub partnerkę. Może dać jej się trochę poznać i dopiero wtedy? Ale tu z kolei z każdym dniem rośnie zaangażowanie i ewentualne rozstanie robi się coraz trudniejsze.

Nie ma prostej reguły ani dobrego czasu. Jeśli trafiliśmy na świadomą osobę, to zakażenie wcale nie musi wiązać się z zakończeniem relacji. Jeśli ktoś wystraszy się wirusa, to może w podobny sposób zachowałby się przy każdej innej trudności.

Par plus/minus, czyli takich, w których osoba zakażona żyje z niezakażoną, jest w Polsce wiele. Żyją w małżeństwach, związkach nieformalnych, mają dzieci bądź się o nie starają. Dla nich wspólne bycie razem nie jest żadnym wyczynem ani czymś nadzwyczajnym. Ich fascynacja, zauroczenie, a później miłość są silniejsze niż HIV. Bo przecież to nie wirus stanowi o wartości drugiego człowieka.

Ludzie borykają się z różnymi, gorszymi, trudniejszymi chorobami i są ze sobą. A przy zakażeniu HIV uważać trzeba jedynie przy kontaktach seksualnych. Zresztą wiadomo, że używając zawsze prezerwatyw nie dajemy wirusowi szansy na przeniesienie się na naszego partnera. Jeśli prezerwatywa nie pęknie i nie zsunie się, stanowi skuteczną barierę dla HIV.

Pary plus/minus mogą też mieć niezakażone dzieci. Planując potomstwo można odwirować spermę i poddać się inseminacji, by nie zakazić partnera. Zakażona kobieta ma prawie 100-procentowe szanse na urodzenie zdrowego dziecka, jeśli w ciąży zostanie u niej włączona terapia antyretrowirusowa, poród będzie prowadzony w odpowiedni sposób, a potem powstrzyma się ona od karmienia piersią.

Lęk przed zakażeniem partnera, mimo wiedzy i świadomości ryzyka, jest na tyle duży, że wiele osób seropozytywnych wysyła swoich partnerów na test w kierunku HIV nawet co trzy miesiące. Ryzyka nie ma, ale oni chcą mieć potwierdzenie, że wszystko jest w porządku. Tymczasem u osoby testującej się regularne badania mogą wywoływać niepokój i budzić niepotrzebne napięcie.

Wiadomo, że skoro nie było niezabezpieczonego kontaktu seksualnego, ani bezpośredniego kontaktu z krwią błon śluzowych bądź otwartej rany, to nie ma możliwości zakażenia w codziennych sytuacjach. Po co w takim razie test? Po co wzbudzać bezpodstawny niepokój?

Życie z osobą zakażoną jest po prostu normalne. Zachowanie podstawowych zasad higieny (każdy ma własną golarkę, szczoteczkę do zębów, ręcznik) oraz używanie zawsze prezerwatyw eliminuje ryzyko zakażenia. Można się cieszyć wspólnymi chwilami, radościami i realizować swoje marzenia.

„A gdyby jednak coś się stało, na przykład pękła prezerwatywa? Nie wybaczyłbym/abym sobie zakażenia partnera” – to częsta obawa osób z HIV. Warto wiedzieć, że nawet jeśli coś nieprzewidzianego się wydarzy, jest jeszcze możliwość przeciwdziałania zakażeniu. W Polsce dostępne jest postępowanie po ekspozycji niezawodowej. W ciągu 72 godzin (najlepiej w pierwszych godzinach do 48 godzin po ryzyku, czas odgrywa tu ważna rolę) od sytuacji ryzykownej należy się zgłosić do lekarza chorób zakaźnych i wdrożyć na miesiąc terapię antyretrowirusową.

Wczesne podane leczenie ogranicza możliwość wniknięcia wirusa do komórek. Niestety terapia ta nie jest refundowana i trzeba za nią sporo zapłacić, jednak zawsze stanowi rodzaj koła ratunkowego. Warto porozmawiać z lekarzem prowadzącym o procedurze w razie takiej sytuacji. Może nigdy nie będzie potrzebna, ale jeśli coś się wydarzy, to już będziemy na to przygotowani.

Na świecie coraz mocniej promowana jest profilaktyka przedekspozycyjna, szczególnie w parach „plus/minus”. Polega ona na włączeniu odpowiedniej terapii antyretrowirusowej osobie niezakażonej przed podjęciem kontaktów, w celu zmniejszenia ryzyka jej zakażenia. Profilaktyka ta redukuje ryzyko transmisji, ale nie wyklucza zakażenia. Nie jest też finansowana z budżetu państwa. W dodatku wiadomo, że przyjmowanie leków antyretrowirusowych może dawać skutki uboczne. Na pewno profilaktyka przedekspozycyjna jest dodatkowym sposobem zmniejszenia ryzyka, ale powinna być skonsultowana z lekarzem. Należy też bezwzględnie przestrzegać zaleceń dotyczących przyjmowania tabletek.

Życie osoby zakażonej nie kończy się wraz z otrzymaniem pozytywnego wyniku testu. Ma ona ciągle takie same prawa, jak każdy człowiek. Również prawo do miłości. Często same osoby z HIV odbierają sobie to prawo bojąc się odrzucenia. Oto kilka wskazówek, które mogą pomóc w dążeniu do szczęścia:

HIV to nie wyrok. Można z nim dożyć spokojnej starości, więc dlaczego mielibyśmy sobie odebrać prawo do starzenia się z drugą, kochającą nas osobą.

Pierwszą barierą do miłości jesteśmy my sami. Warto zadbać, by zakażenie nie było najważniejszym elementem naszego życia i zaakceptować nową sytuację. Nie jest to łatwe, ale na pewno możliwe. Można porozmawiać z kimś zaufanym, bliskim albo psychologiem pracującym z osobami zakażonymi. Poznać osobę, która jest w podobnej sytuacji i dobrze rozumie, co czujemy. Poszukać organizacji, która zrzesza osoby seropozytywne, ma grupy wsparcia albo organizuje warsztaty.

Miłość czasem czeka za rogiem, tylko trzeba ją zauważyć. Nie musimy się ograniczać do grona osób zakażonych. Wiedza o HIV jest coraz powszechniejsza więc mamy szansę znaleźć kogoś, dla kogo wynik pozytywny nie stanowi bariery.

Nie zakładajmy z góry, że się nie uda. W życiu też nie zawsze pierwsza miłość jest tą na całe życie. Czasem trzeba jej poszukać. A jeśli coś nie wyjdzie, nie zrażać się.
Im więcej będziemy wiedzieli o zakażeniu, tym łatwiej będzie nam przekazać wiedzę drugiej osobie. Można też skorzystać z zajęć dla par plus/minus albo porozmawiać z edukatorem HIV/AIDS. Czasem wystarczy wypowiedzieć nasze niepokoje, a rozwiązanie pojawia się w zasięgu ręki.

Magdalena Ankiersztejn-Bartczak, pedagog, edukator seksualny, konsultant, doradca HIV/AIDS